
Powstanie w 1993 roku nowego państwa, Erytrei, było tylko jedną z wielu zmian, które nieustannie zachodzą na politycznej mapie Afryki. Mimo głębokich przeobrażeń pozostaje ona regionem silnie uzależnionym od międzynarodowej pomocy.
W1998 roku w Afryce istniały 53 niepodległe państwa. Niestety granice międzypaństwowe wytyczone przez europejskich kolonizatorów, rzadko pokrywają się z rzeczywistymi podziałami etnicznymi panującymi na tym kontynencie. O jego ogromnym zróżnicowaniu świadczy ponad 1000 języków i dialektów używanych przez mieszkańców Afryki. Często w sztucznie wytyczonych granicach państw znajdowały się ludy i plemiona od wieków toczące ze sobą wojny, zdarzało się też, że terytorium zamieszkane przez jedną grupę etniczną zostało podzielone między dwa sąsiadujące ze sobą państwa. To wszystko jest źródłem nieustannych konfliktów etnicznych, w których, jak szacują eksperci, od lat sześćdziesiątych naszego stulecia zginęły już ponad dwa miliony ludzi.
Konflikt wokół wspomnianej już Erytrei jest przykładem zakończonej sukcesem wojny secesyjnej. Pod koniec XIX wieku ten niewielki region położony nad Morzem Czerwonym stał się kolonią włoską. Po II wojnie światowej Erytrea powróciła do Etiopii jako prowincja. Jednak większość mieszkańców Erytrei była przeciwna rządom Etiopczyków, co doprowadziło na początku lat 60. do wybuchu wojny domowej. Wojna toczyła się do 1991 r., kiedy to siły rebeliantów, w skład których wchodzili Erytrejczycy, Tigrejczycy i inne mniejszości, obaliły rząd etiopski. Po nadzorowanym przez obserwatorów ONZ referendum w kwietniu 1993 r., Erytrea stała się niepodległym państwem. Etiopia zajęła się przywracaniem porządku w kraju i uzdrawianiem zdruzgotanej przez wojnę gospodarki. Obecnie konstytucja Etiopii uznaje aspiracje różnych grup etnicznych, a musi ich być niemało, skoro na terenie kraju używa się ponad 70 języków i 200 dialektów. W wielu innych krajach, na przykład w Nigerii i Sudanie, mniejszości narodowe wciąż nie są w stanie uzyskać niepodległości. Jedynym efektem podejmowanych prób są prześladowania i przelana na darmo krew. W Afryce środkowej nowo powstałe państwa wciąż targane są konfliktami politycznymi. Na przykład Zair, po zamachu stanu w 1996 roku zmienił nazwę na Demokratyczna Republika Kongo. W Ruandzie i Burundi krwawy konflikt między ludami Tutsi i Hutu pociągnął za sobą setki tysięcy ofiar, sytuację pogorszyła jeszcze przeciągająca się susza. Miliony pozbawionych domów uchodźców schroniło się w krajach sąsiednich. W państwach, których istnienie zagrożone jest przez konflikty etniczne, często jedyną skuteczną formą sprawowania władzy wydaje się być system jednopartyjny lub dyktatura wojskowa. Polityka twardej ręki ma uchronić te państwa przed rozpadem. Za zachowaniem istniejących już granic opowiada się również Organizacja Jedności Afrykańskiej, zdając sobie sprawę, że jakiekolwiek zmiany pociągają za sobą groźbę kolejnych wojen.
Afrykę zamieszkują wyznawcy wielu religii i jest to kolejna przyczyna konfliktów. Na południe od Sahary największą liczbę wyznawców mają religie tradycyjne, choć szacuje się, że mieszka tam również około 130 milionów chrześcijan. Trzecią główną religią Afryki jest islam, którego wyznawcy dominują w Afryce Północnej. Siłę konfliktów o podłożu religijnym odczuł między innymi Sudan, gdzie skupieni na południu chrześcijanie i wyznawcy tradycyjnych religii zbuntowali się przeciwko władzy zamieszkujących północ muzułmanów.
W ostatnich latach w Afryce Północnej obserwuje się m.in. wzrost aktywności agresywnych islamskich fundamentalistów. Głoszą oni konieczność odrzucenia zachodniego systemu wartości. Inspirowani są przez podobne ruchy w Azji południowo-zachodniej. W Egipcie, kraju w którym pokaźna część dochodów pochodzi z turystyki, islamscy fundamentaliści atakują europejskich turystów. W Algierii Islamski Front Wyzwolenia wygrał wybory parlamentarne w 1991 roku. Rząd szybko anulował wyniki wyborów, a władzę przejęli wojskowi. Jednocześnie aresztowano wiele osób związanych z Frontem, co jednak nie uchroniło kraju przed rozlewem krwi. Władze oskarżają muzułmańskie bojówki o terroryzm, tak naprawdę nie wiadomo jednak, która ze stron konfliktu jest odpowiedzialna za serię barbarzyńskich mordów popełnionych na ludności cywilnej.